Dzisiejszych temat wyzwania u Uli przypomnial mi o rozmówach kwalifikacyjnych.
Ale cóż jestem zmotywowana do ukończenia wyzwania. Jedziemy z tym koksem (mkr - ten zwrot to dowód na stgetryczenie).
Myśląc o tym czego nie lubię mam skojarzenia przede wsystkim kulinarne:
1- Salceson - już sama nazwa jest okropna! I wygląd i zapach. I smak pewnie też (przyznaję nie złamię się i nie spróbuję - ale wiem, że nie lubię).
2 - Flaki - wyjaśnienie jak wyżej.
3 - Już nie kulinarnie. Nie lubię małych piesków, które nocami jazgoczą za oknem. Dużych brytanów też nie.
4 - Nie lubię bezinteresownego podkładania nogi bliźniemu.
5- Nie lubię się kłócić.
6 - Nie lubię pomarańczowych i żółtych ubrń.
7 - Popołudniowych korków w Warszawie.
8 - Wyprzedaży - nigdy nie ma właściwego rozmiaru.
9 - Głupich ludzi.
10 - Mlaskania i siorbania.
1- Lubię plażę i Bałtyk. Nie mogę uwierzyć, że pierwszy raz pojechałam nad morze już po studiach.
2 - Lubię koty - chociaż to egoistyczne i marudne stworzenia.
3 - Lubię swoją prace, nawet jeśli na nią czasem narzekam.
4 - Czysty dom
5- Lubię kasztanowce za moim oknem
6 - Lubię brownies.
7 - Pad thai.
8 - Komplementy.
9 - Leżeć na trawie.
10 - Czytać ksiażkę do świtu.

też mnie brzydzą flaki :D ale za to uwielbiam małe pieski :P wielkie też :P
OdpowiedzUsuńPieski same w sobie są ok - ale nie wtedy, gdy szczekają mi pod oknem. Chyba czas na wyprowadzkę z centrum...
UsuńTo jeśli chodzi o te kulinarne nie lubię, mam tak samo jak ty - nie lubię!!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
:) Mam na te specjały za słabą psychikę. Mój nie-mąż twierdzi, że nie dojrzałam po prostu.
Usuńnie przemogę się i chyba nigdy nie zjem flaków
UsuńLubię (bardzo) zabawne i nieszablonowe wpisy blogowe - już Cię wlepiam w bloglovin.
OdpowiedzUsuńDzięki.
UsuńSalceson, kaszanka itp. - nie tknę, a nawet nie powącham, wolę zjeść suchy chleb. I uwielbiam tak jak Ty czytać książki do świtu, 3-4 rano to u mnie standard, a potem są kłopoty, gdy nie mogę się rano obudzić na czas:) Swoją drogą muszę podjąć się tego wyzwania, bo ostatnio zaniedbuję swojego bloga.
OdpowiedzUsuńNiestety teraz świt witam dzięki małemu potworowi, książki to chwilowo luksus.
UsuńUla wyzwanie wymyśłiła przednie - a Ty napracowałaś się przy tych tutorialach, też bym nie miała siły po takim wyczynie.
Cały problem polega na tym, że ja jeszcze z tymi tutorialami nie skończyłam... W planach mam jeszcze trzy lekcję, ale póki co ciężko mi się za nie zabrać, ciągle mam coś ważniejszego do roboty, albo nie mam czasu:(
UsuńNo tak, teraz to już tylko hardcorowy koksu - chyba, że i to już jest passe?
OdpowiedzUsuńChyba passe - ale nie czuję się ekspertem ;)
UsuńMamy jeden wspólny punkt w wyzwaniu, Twoje 10 w nie znoszę ;)
OdpowiedzUsuńNa Erazmusie mieszkałam w akademiku z Chińczykami - to była szkoła cierpliwości!
UsuńJa do Twojego punktu 10 dodałabym jeszcze chrupanie:)
OdpowiedzUsuńOj taaaaak.
UsuńMam z flakami tak jak Ty. Nie jadła i nie spróbuję, ale wiem, że nie znoszę!
OdpowiedzUsuńNo czasami po prostu się wie!
UsuńA ja lubię flaki i dobry salceson, za to nie lubię plażowania. Tłumy wolę w Wetlinie ;)
OdpowiedzUsuńWidzisz, bo my nie chodzimy tam gdzie są tłumy.Nie zawracamy też sobie głowy całym tym majdanem - parasole, parawany, namioty.
OdpowiedzUsuńA z salcesonem i flakami po prostu nie mogę się przekonać.