środa, 16 lipca 2014

salceson na plaży

Dzisiejszych temat wyzwania u Uli przypomnial mi o rozmówach kwalifikacyjnych.
Ale cóż jestem zmotywowana do ukończenia wyzwania. Jedziemy z tym koksem (mkr - ten zwrot to dowód na stgetryczenie).


Myśląc o tym czego nie lubię mam skojarzenia przede wsystkim kulinarne:

1- Salceson - już sama nazwa jest okropna! I wygląd i zapach. I smak pewnie też (przyznaję nie złamię się i nie spróbuję - ale wiem, że nie lubię).

2 - Flaki - wyjaśnienie jak wyżej.

3 - Już nie kulinarnie. Nie lubię małych piesków, które nocami jazgoczą za oknem. Dużych brytanów też nie.

4 - Nie lubię bezinteresownego podkładania nogi bliźniemu.

5- Nie lubię się kłócić.

6 - Nie lubię pomarańczowych i żółtych ubrń.

7 - Popołudniowych korków w Warszawie.

8 - Wyprzedaży - nigdy nie ma właściwego rozmiaru.

9 - Głupich ludzi.

10 - Mlaskania i siorbania.


1- Lubię plażę i Bałtyk. Nie mogę uwierzyć, że pierwszy raz pojechałam nad morze już po studiach.

2 - Lubię koty - chociaż to egoistyczne i marudne stworzenia.

3 - Lubię swoją prace, nawet jeśli na nią czasem narzekam.

4 - Czysty dom

5- Lubię kasztanowce za moim oknem

6 - Lubię brownies.

7 - Pad thai.

8 - Komplementy.

9 - Leżeć na trawie.

10 - Czytać ksiażkę do świtu.



20 komentarzy:

  1. też mnie brzydzą flaki :D ale za to uwielbiam małe pieski :P wielkie też :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieski same w sobie są ok - ale nie wtedy, gdy szczekają mi pod oknem. Chyba czas na wyprowadzkę z centrum...

      Usuń
  2. To jeśli chodzi o te kulinarne nie lubię, mam tak samo jak ty - nie lubię!!!!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mam na te specjały za słabą psychikę. Mój nie-mąż twierdzi, że nie dojrzałam po prostu.

      Usuń
    2. nie przemogę się i chyba nigdy nie zjem flaków

      Usuń
  3. Lubię (bardzo) zabawne i nieszablonowe wpisy blogowe - już Cię wlepiam w bloglovin.

    OdpowiedzUsuń
  4. Salceson, kaszanka itp. - nie tknę, a nawet nie powącham, wolę zjeść suchy chleb. I uwielbiam tak jak Ty czytać książki do świtu, 3-4 rano to u mnie standard, a potem są kłopoty, gdy nie mogę się rano obudzić na czas:) Swoją drogą muszę podjąć się tego wyzwania, bo ostatnio zaniedbuję swojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety teraz świt witam dzięki małemu potworowi, książki to chwilowo luksus.

      Ula wyzwanie wymyśłiła przednie - a Ty napracowałaś się przy tych tutorialach, też bym nie miała siły po takim wyczynie.

      Usuń
    2. Cały problem polega na tym, że ja jeszcze z tymi tutorialami nie skończyłam... W planach mam jeszcze trzy lekcję, ale póki co ciężko mi się za nie zabrać, ciągle mam coś ważniejszego do roboty, albo nie mam czasu:(

      Usuń
  5. No tak, teraz to już tylko hardcorowy koksu - chyba, że i to już jest passe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba passe - ale nie czuję się ekspertem ;)

      Usuń
  6. Mamy jeden wspólny punkt w wyzwaniu, Twoje 10 w nie znoszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Erazmusie mieszkałam w akademiku z Chińczykami - to była szkoła cierpliwości!

      Usuń
  7. Ja do Twojego punktu 10 dodałabym jeszcze chrupanie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam z flakami tak jak Ty. Nie jadła i nie spróbuję, ale wiem, że nie znoszę!

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja lubię flaki i dobry salceson, za to nie lubię plażowania. Tłumy wolę w Wetlinie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzisz, bo my nie chodzimy tam gdzie są tłumy.Nie zawracamy też sobie głowy całym tym majdanem - parasole, parawany, namioty.

    A z salcesonem i flakami po prostu nie mogę się przekonać.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Lubię gadatliwych gości ;)