poniedziałek, 25 lutego 2013

Spóźnione wyznanie winy

Przyznaję się. To zaczęło się kilka lat temu. Daleko od domu, od znajomych obrazów i głosek, na obczyźnie.
I jakoś tak powoli okazało się, że tak jest łatwiej, szybciej. Może nie przyjemniej, zwłaszcza dla innych , ale przecież to taki drobiazg, na pewno prawie nikt tego nie zauważył. 

Właśnie wtedy zaczełam zaniedbywać używanie polskich znaków. I jakoś tak powolutku, niepostrzeżenie zupełnie zniknęly z moich smsów. Potem z konwersacji internetowych. A potem zaczęłam pracę, gdzie nie muszę ich używać, bo nikt nie oczekuje ode mnie używania poprawnej polszczyzny (czy polskiego w ogóle). 

Prowadzenie tego bloga zmusza mnie do tego wysiłku, bo wstyd mi, że jestem takim niedbaluchem. Tym wyznaniem chciałabym przyłączyć się do akcji:



Słyszeliście o tej kampanii? 

Jeśli nie koniecznie zajrzyjcie tytaj:





5 komentarzy:

  1. Popieram w 100%, a może w 1000%, choć to trudniej się wymawia :D
    Język polski jest trudny i często mam z nim problemy.
    Gdy rozmawiam z moim kolegą, który w Polsce mieszka od niespełna roku i słyszę jak rzadko popełnia błędy to wierzę, że da się poprawnie używać naszego języka. Rozmowy z nim mobilizują np. do poprawnego pisania :D

    Ile razy poprawiałam ten komentarz? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też z uporem maniaka zawsze poprawiam jeśli jakiś ogonek mi ucieknie i staram się pisać poprawnie.
    Moje dzieci dziwią się kiedy denerwuję się widząc jak niedbale niektórzy piszą.
    Nagminnie widać to np.: w adresach podawanych do wysyłki- nazwa miasta z małej litery, przed nazwą ulicy brak nagłówka ...Dzieciaki pytają mnie - ,,a jakie to ma znaczenie?,,
    No ma! Denerwuje mnie to strasznie.
    Ileż to razy zastanawiałam się czy ,,l,, w nazwisku to przypadkiem nie ,,ł,,

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam i wszystkimi czterema kończynami zgłaszam się, że popieram :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Popieram! Też mnie irytuje ta moda, bo czasami nie wie czy ktoś mi pisze, że idzie do sadu czy sądu, robi łaskę czy... :)albo pisanie z rażącym brakiem ortografii, ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że o tym piszesz :) Ja żyję w Polsce, ale też jakoś smsy łatwiej mi się pisze bez polskich znaków (a ostatnio słyszałam w radio, że i taniej, bo polski znak podobno jest "wart" kilkunastokrotność uproszczonego w takim smsie właśnie). Niestety i w mailach coś mi polskie znaki umykają. W sumie wychowywanie dzieci trochę pomaga, domowe dyktanda i te sprawy ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Lubię gadatliwych gości ;)