niedziela, 2 lutego 2014

purple rain - czyli labradoryt w wersji bollywood


Skończone. Te pastylki labradorytu leżakowały rok, zanim wymyśliłam co z nimi zrobić:







 Udało się  je skończyć znacznie szybciej niż  poprzednią parę.  I o dziwo kolejna praca już na  półmetku.  To pewnie twórcze pobudzenie po udanych warsztatach w zeszłym tygodniu.  Poniżej kilka zdjęć.  Był to chyba najmroźniejszy dzień tej zimy.  Ale nam w ferworze szycia było cieplutko.  



Kolejna edycja warsztatów już niedługo.  Zapraszam do zapisów.


10 komentarzy:

  1. wymyślna kompozycja, faaajne to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam za dużo czasu ostatnio - dziecko zasypia o 19!!

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki - bardzo się cieszę, że wróciłam do hobby.

      Usuń
  3. Gratulację!
    Cieszę się, że jest wpis na blogu i że jest o czym pisać ;)
    Dzięki za warsztaty :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolczyki piękne jak zwykle. Super było na warsztatach. Dzięki Joanna :) Pozdrowienia dla Marysi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje postanowienie noworoczne - działać ;)

      Usuń
  5. Jak miło tu znowu zaglądać! Są naprawdę niezłe;D Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się ciesze, że o mnie nie zapomniałyście.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. Lubię gadatliwych gości ;)