Koty śpią na parapetach, moi mężczyźni też drzemią, ja popijam ciepłą herbatkę z ogromnego kubka. Słucham Sinatry i kończę nieprzyzwoicie kolorową bransoletkę.
W tym tygodniu udało mi się zacząć trzy prace sutaszowe, mam nadzieję, że dziś je wykończę i pokażę wam w tym tygodniu. Wynik uważam za wielki sukces, bo czas jaki mogę przeznaczyć na szycie strasznie się skurczył. Mój mały Pan Lew rozchorował się i bardzo potrzebował mnie przy sobie.
Pozdrowienia dla Wszystkich zakatarzonych nosków, małych i dużych.
Ach ta zimna, a ja już tęsknię za latem :)
OdpowiedzUsuńJa się latem w ogóle nie nacieszyłam w tym roku :(
OdpowiedzUsuńhehe czuję się pozdrowiona, chociaż przęziębienie nareszcie odchodzi u mnie w zapomnienie..:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko!