poniedziałek, 17 grudnia 2012

Znalezienie lwa

W sumie to nie lubię poezji. Raczej. Ale zdarza się, że w ręce wpada mi tomik i jakoś wiersze same się czytają. Dziś przypadkiem w szufladzie znalazłam cieniutką książeczkę, myślałam, że to bajeczki dla mojego smyka. I tak dałam się złapać. Jak widzicie mój dom jest podstępny, w zakamarkach czyhają na ludzi książki i o zgrozo poezja!

Ten spodobał mi się najbardziej (i nie z powodu lwa):


Idę posępnie, idę pochmurnie
Trzymając się lwiej grzywy;
Lew cicho stąpa, lew cicho mruczy
Zmęczony, ledwie żywy.

Idziemy wolno, chyba do domu.
Co powie gospodyni
I kot, co myjąc futerko w oknie,
Łapę na słońcu ślini!

Do pensjonatu… mówić nie warto,
Wyrzucą nas z hotelu;
W domu jest miejsce w kącie pod lustrem,
U okna, na fotelu.

Marianna będzie pod nosem klęła,
Obiadu nie da w porę,
Lecz na ulicy go nie zostawię
I lwa do domu zabiorę.


(K. Iłłakowiczówna)



7 komentarzy:

  1. Ja pokochałam poezję w szkole średniej :)
    Lubię czasem sobie usiąść z tomikiem wierzy Poświatowskiej czy ks. Twardowskiego i po prostu zatopić się w słowach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo sympatyczny wiersz, wcale nie z powodu lwa. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie w domu to czyha w każdym kącie, piętrzy się i szczerzy zęby :D chociaż dopiero na studiach dowiedziałam się, że lubię poezję - w szkole nauczyli mnie, że poezja kończy się na herbercie i szymborskiej, dopiero pod koniec liceum dowiedziałam się o świetlickim, a potem okazało się, że po 89 roku dalej pisze się wiersze :D tylko nie ma ich w programie szkolnym, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wspominając naukę w liceum zawsze dziwię się, że nie udało się nauczycielom zabić mojej miłości do książek. Ale starali się.

      Usuń
  4. No i tu dołączam do obserwujących :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciesze się, że mogłam pośrednio swoim wpisem poprawić Twój humor :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Lubię gadatliwych gości ;)