wtorek, 11 grudnia 2012

Świąteczne opętanie

Sama nie wiem jak to się stało. Zazwyczaj Boże Narodzenie mnie męczy, a już na pewno nie wpadam w szał porządków, zakupów, gotowania, ozdabiania, itp, itd. Zdradzę Wam w sekrecie, że w zeszłym roku, pierwszy raz od kiedy nie mieszkam z rodzicami miałam w domu choinkę (a ładnych parę lat już minęło).

Ale w tym roku mnie trafiło. Zaczęło się niewinnie od pierniczków, które grzecznie sobie dojrzewają, teraz wertuję przepisy i przede wszystkim słucham muzyki. Jak może już niektórzy zauważyli, gust muzyczny mam, hmmm, eklektyczny. Ale nie mogę się oprzeć i jeszcze raz polecę wam Franka w duecie z Bingiem.


 


Przyznam, że nawet tego okropieństwa słucham w ramach świątecznego opętania:





Wiem, straaaaaaaaaaaaaszne.

A sutasz, leży. I czeka.

6 komentarzy:

  1. U mnie też leży i czeka, kończę tylko upominki z doskoku :)Pozdrawiam przedświątecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wczoraj nawet coś "zaprojektowałam", dziś wieczorkiem mam nadzieję zacznę szyć.

      Usuń
  2. Eee tam, Wham! na święta jest dobry :D Mnie jeszcze świąteczne natchnienie nie złapało, ale coś czuję, że się zacznie jak zaczną spływać zamówione prezenty i będę musiała je pakować (co ogromnie lubię :))).

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wyobrażam sobie już świąt bez last christmas :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyno opętana :)
    Opętało Cię z tym Last Christmas ;)
    ✿°° Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje drogie dziewczęta. Najzabawniejsze jest to, że te hity, zwłaszcza ostatni, zapuszcza mi mój Ukochany. Który deklaruje, że nie CIERPI tego okresu :) Ale jest poprawa, wyobraziłam sobie, że miałabym wyjść do sklepu po prezenty i już mi się nie chce...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Lubię gadatliwych gości ;)