środa, 10 października 2012

Mała rocznica - czyli Szprotka po warszawsku

Rocznica nie blogowa. Ale przy jej okazji chciałabym Wam przedstawić jednego z moich domowników.
Jak już może się zorientowaliście jestem kociarą. Uwielbiam kocie miękkie łapki, mruczanda i wyniosłe miny. Dwa lata temu jako posiadaczka futrzastego rodzeństwa nie miałam zamiaru wzbogacać się o trzeci ogon. Ale los chciał inaczej i postawił mi i TZtowi na drodze Szprotkę. Małego, chudego brzydala, który pachniał jak stara skarpeta, miał kaprawe oko i był dzikim dzikiem. Miała być u nas tylko na chwilkę...
Dziś grzeje tłusty brzuszek na biurku obok.



Szprotka wiecznie poszukuje przygód...

7 komentarzy:

  1. Ściskam wszystkie trzy włochacze no i oczywiście kocią mamę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super koteczek ... pozdrawiam ciepluteńko i zapraszam na acndy

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękna kicia :) A z brwiami właściwie nigdy nic nie robiłam oprócz jakiejś małej regulacji. Ale muszę przyznać że bardzo bardzo ich nie lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam....kocham koty mam 6 hehe buziam

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny kot ^^
    Tworzysz przepiękne kolczyki, bardzo podziwiam Twoje prace. Są idealne i fantastyczne.
    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. przęciąga się franciszek czy ciekawski ..
    ehh jak ja kocham te stworzenia to wy pojęcia nie macie !! :) piekny kocur hehe utuliłabym go do snu z pewnością

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj Szprotka jest bardzo ciekawa życia, czasem wpada przez to w kłopoty, wczoraj np. zaklinowała się za lodówką. Pozdrawiam miłośników kotów i nie tylko.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Lubię gadatliwych gości ;)